środa, 28 listopada 2012

Thirty-eighth Dream

Music: M.B. - Everything

- Ale... Ale jak to? - spytałam załamana.
- Nie martw się, przecież to miesiąc, dadzą Wam zwolnienie, będziemy się świetnie bawić!
- No właśnie! A z resztą, nie każdy ma okazję jechać w trasę z One Direction - uśmiechnął się triumfalnie Hazza.
- Co? - spytałam niedowierzając.
- Co? - spytał Hazza.
- Co? - spytałam ponownie.
- Co co? - spytał Horan.
- Kurwa ogarnijcie się! - krzyknął Louis.
- Że... my? Z Wami? W trasę? - wydukałam. Przeleciałam wzrokiem po twarzach chłopaków, na których malowały się uśmiechy.
- No chyba nie myślałaś, że Cię tu zostawię - mruknął Niall.
- Zayn to by sobie chyba wszystkie kłaki powyrywał, gdyby Sophie nie jechała - powiedział Liam.
- Ba. Gorzej. - powiedział Harry.
- Potłukłby wszystkie hotelowe lustra - dokończył Louis, na co wszyscy ryknęli śmiechem.
- Boże... Ale extra! - przytuliłam każdego z nich, nie mogąc się nacieszyć.
Dzisiaj wyjątkowo żadne z nas się nie upiło. Spokojnie trafiliśmy do ekskluzywnego hotelu, gdzie każde z nas skierowało się do swojego pokoju. Otworzyłam torbę, skąd wyciągnęłam kosmetyczkę i bieliznę, po czym skierowałam się do łazienki i wzięłam długi, odprężający prysznic. Mokre włosy przetarłam ręcznikiem i nałożyłam na wilgotne ciało czarne majtki. Przemyłam twarz wodą i dokładnie wyszorowałam zęby. Sięgnęłam suszarkę i trochę podsuszyłam włosy. Wyszłam z toalety i zobaczyłam Niall'era leżącego na łóżku. Podeszłam i ucałowałam go w policzek. 
- Skarbie, a umyć się to kto? - spytałam z zadziornym uśmieszkiem.
- Skarbie, a wiesz, że istnieje coś takiego jak łazienka Liam'a? - zaczął mnie przedrzeźniać, za co oberwał poduszką w twarz. Spojrzał na mnie zdziwiony i pociągnął mnie za nadgarstki, przez co wylądowałam na jego umięśnionym torsie. Spojrzał mi w oczy i delikatnie mnie pocałował.
- Idziemy spać kocie, padam z nóg. - powiedziałam i przytuliłam się do mojego Kociaka.
- Kocham Cię - mruknął i pocałował mnie w głowę.
- Ja..Ciebie. też.. - powiedziałam w półśnie.

* Oczami Liam'a *

Obudziłem się jak zwykle pierwszy. Wyciągnąłem ciuchy z walizki i udałem się do łazienki.
Cieszę się, że to już koniec naszych problemów.. Bałem się o Sophie, cholernie się bałem... Momentami mam jej obraz przed oczami. Jej zapłakane, przepełnione bólem i tęsknotą oczy.
Teraz, kiedy widzę ją z Zayn'em... Kiedy widzę sposób, na jaki siebie patrzą, jak się dotykają, jak ze sobą rozmawiają.. Tak jakby otaczało ich niewidoczne obramowanie w kształcie wielkiego, czerwonego serca. Jakby byli nierozłączni. Rzadko są momenty, kiedy widzi się ich osobno.. Od momentu, kiedy z powrotem siebie odzyskali, ani jedno ani drugie nie potrafi się rozstać. Czasami... to aż mi się łza szczęścia w oku kręci.. Że dziewczyna, która jest dla mnie jak siostra, i przyjaciel, który jest dla mnie jak brat, darzą siebie tak pięknym uczuciem, jakim jest miłość.
Wyszedłem z pokoju, zabierając ze sobą kartę i ruszyłem w kierunku apartamentu Larrego. Chłopcy o dziwo już wstali, a Louis zdążył już zabrać ręcznik Harremu, przez co ten latał nago po salonie, rzucając w niego pastą do zębów. Nie wnikając, ruszyłem do pokoju Mariall'a. Zapukałem głośno, a po chwili w drzwiach stanął zaspany blondyn.
- No siema Daddy. - powiedział zachrypniętym głosem.
- Siema siema.
- Tato.. to nie tak, jak myślisz! Ja wcale nie spałem z Marthą.. ja wcale.. - nie mogłem pohamować śmiechu. Poczochrałem mu włosy i poszedłem w kierunku ostatniego apartamentu.
Zapukałem lekko, niestety nie uzyskałem żadnej odpowiedzi. Zacząłem głośniej uderzać w metalowe drzwi, jednak nic to nie dało. Nadal cisza. Wkurzony ruszyłem w kierunku swojego pokoju, skąd wziąłem telefon i szybko wykręciłem numer do Zayn'a. Dopiero za drugim razem usłyszałem melodyjny głos.
- Haloo...? - doszedł mnie głos Sophie.
- No siema siostra, nie można się do was dowalić - zaśmiałem się pod nosem.
- Aaa.. To Ty pukałeś? Myślałam, że Malik bąki puszczał - wybuchliśmy śmiechem, jednak po chwili doszedł mnie paniczny rechot blondynki, zapewne wywołany atakiem ze strony Zayn'a.
- Halloo? - doszedł mnie zachrypnięty głos chłopaka. - Kiepski zasięg tutaj mamy.
- Wstawać kurwa, wstawać! Za godzinę wyjeżdzamy! - wrzasnąłem pół żartem pół serio i odłożyłem słuchawkę. Szybko spakowałem do małej walizki wszystkie przybory, a potem chwyciłem laptopa i zacząłem odpisywać fanką na ich pytania.
* Oczami Niall'a *
Właśnie miałem zamiar zrobić krótkiego Twitcama, podczas gdy Martha kąpała się w łazience. Wrzuciłam linka i po chwili zrobiło się kilkadziesiąt tysięcy oglądających. Z salonu dochodziła mnie głośna muzyka z radia. Starałem się wyłapać ciekawsze pytania od tych o treści " Kocham Cię Niall! ". Po chwili ujrzałem moją dziewczynę, która wyszła z łazienki w szortach i luźnej koszulce. Zaczęła przecierać włosy ręcznikiem i szperać w walizce w poszukiwaniu ubrań. Usłyszałem pukanie do drzwi. Ba, raczej walenie. Dla ubawu skierowałem kamerkę w stronę tej ciekawej sytuacji, kiedy nagle do pokoju wparowała Sophie w podkolanówkach i Malikowej koszulce.
- Plebsieeee!!! Zmień kanał na dwójkę i grzej poślady! - krzyknęła blondynka. Martha wedle rozkazu wykonała polecenie i w głośnikach rozległ się rytm Gangnam Style. Dosłownie, jakby czytały sobie w myślach, stanęły obok siebie i zaczęły wywijać do muzyki. Śmiechu było nie mało, bo co chwilę jedna lądowała na podłodze, druga wskakiwała na barana, a potem wykonywały jakiś dziwaczny taniec bioder. Wszystko to spowodowało, że brzuch zaczął mnie boleć od ciągłego rechotania
- EEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEHHHHHHHHHHHHHH SEXI LADY! - darły się tak, że zapewne usłyszeli je w recepcji. Fanki na twitcamie wariowały, szczególnie w momencie, kiedy w drzwiach stanął Pan Malik w samych bokserkach. Patrzył zdezorientowany na całą sytuację i podszedł do mnie, robiąc głupie miny do kamery. Po chwili usłyszeliśmy jedno wielkie bum. Dziewczyny leżały w sporej odległości od siebie jęcząc głośno. Ruszyliśmy w ich kierunku i każdy podniósł swoją ukochaną.
- Co wy żeście zrobiły? - spytałem rozbawiony.
- Jednak zderzenie się klatami nie było najlepszym pomysłem, plebsie. - wymruczała Martha przytulając się do mnie.
- Moje cycki..! - jęknęła Sophie. Zayn zaśmiał się cicho i wziął ją na ręce.
- Nie martw się skarbie, rozmasujemy - na te słowa oberwał od niej w łeb. Państwo Malikowie udali się do swojego pokoju, my natomiast wróciliśmy do naszych fanów, którzy zalewali nas tekstami typu: " O boże, nic im nie jest?!". " Co za wariatki <3" , " Hahahaha, herosi z Was chłopcy!" " Opa Gangnam Style! W ich wykonaniu najlepszy xD" . Martha zaśmiała się głośno i pomachała do kamerki, po czym ulotniła się do innego pomieszczenia. Jeszcze chwilę odpowiadałem na pytania, a potem pożegnałem się z fanami i wyłączyłem laptopa.
- Skarbie, na pewno nic Ci nie jest? - podszedłem do Marthy i objąłem ją w pasie.
- Niee, to normalne u nas! - zaśmiała się i cmoknęła mnie w usta. - Dobra Blondasie, pakuj się, trzeba jeszcze coś zjeść, a potem wracamy do Londynu.
Spotkaliśmy się w hotelowej restauracji, każdy był w świetnym humorze, przez co nie brakowało Larrego i ich wygłupów. Sophie siedziała na krześle obok Zayn'a, delikatnie się o  niego opierając. Ten uśmiechał się słodko i co chwile cmokał ją w głowę.
- Ejj! W ogóle to wczoraj straż pożarna w hotelu była - powiedział poważnie Louis.
- Dlaczego? - wszyscy równocześnie spytali z zainteresowaniem, przez co ryknęliśmy śmiechem.
- No podobno Zayn z Sophie wrzucili taki bieg, że cały budynek się trząsł - Sophie zrobiła się cała purpurowa i zjechała lekko w dół, na co Zayn się zaśmiał i otoczył ją ramieniem.
- A co, zazdrosny? - Mulat wystawił język do Louis'a.
- O Sophie? Zawsze. - Marchewkoholik skrzyżował ręce i strzelił udawanego focha. 

Po zjedzonym posiłku zapakowaliśmy bagaże do Tour Bus'a i z zapasami żarcia ruszyliśmy w drogę powrotną.
- Ej właśnie! - odezwał się Harry - Zayn, wspominałeś może Sophie o wyjeździe?
- Ano właśnie. Sophie, w przyszłym tygodniu wyjeżdżamy w trasę - powiedział ze stoickim spokojem.
- Co? - spytała z niedowierzaniem, na co Martha ryknęła śmiechem.
- Moja reakcja była taka sama, siostro. Widać płynie w nas.. - blondynka jej przerwała.
- Na ile? - moja dziewczyna wybuchła jeszcze większym śmiechem, zarażając nim nas wszystkich. Sophie zmierzyła każdego z nas zdezorientowana, w końcu zatrzymując wzrok na Zayn'ie.
- Na miesiąc. - powiedział ciągle z uśmiechem, zapewne w niej się gotowało, a po chwili można było dostrzec pojedyncze łzy na jej policzkach.
- Ej Ej! Przestańcie ją dalej torturować! - powiedział Liam - Sophie, jedziemy wszyscy razem - powiedział szatyn i posłał jej przyjacielski uśmiech. Ta odwzajemniła go i zaczęła rzucać w nas wszystkich przezwiskami, jednak po chwili sama nie wytrzymała i wybuchła donośnym śmiechem.
Rozległ się dzwonek telefonu, po który chwilę potem sięgnęła Sophie. Wszyscy z zaciekawieniem się w nią wpatrywaliśmy. W końcu odłożyła słuchawkę i na złość wszystkim zamilkła.
- NO KTO TO BYŁ!? - powiedział Zayn. Blondynka spojrzała na niego lekceważąco i wróciła do wpatrywania się w ekran.
- To był Bill. - powiedziała z narastającym uśmiechem. - Jutro mam pierwsze zawody wraz z Moonshine'm.! - wypiszczała to wręcz i rzuciła się w ramiona Malikowi. Przez resztę podróży pyski nam się nie zamykały. No mi tylko w momencie, kiedy coś przeżuwałem, chociaż Martha narzekała, że strasznie mlaskam.
Wszyscy byli dziwnie zmęczeni po jeździe samochodem, dlatego dziewczyny zgodziły się nocować dziś u nas, co niezwykłe uszczęśliwiło mnie jak i moich przyjaciół. Zanieśliśmy nasze walizki do środka żegnając się z Paul'em. Kiedy poczułem charakterystyczny zapach domu, zrobiło mi się ciepło na sercu. Wszyscy się ulotnili, zostałem tylko ja z moim kwiatuszkiem.
- No to jak, obejrzymy jakiś film przy lampce wina? - zaproponowałem. Brunetka przytaknęła ochoczo i już po chwili siedzieliśmy wtuleni w siebie na kanapie zajadając się przekąskami i wymieniając się czułościami. Pod koniec filmu zorientowałem się, że Kotek zasnął. Uśmiechnąłem się pod nosem i zaniosłem ją do mojej sypialni, gdzie delikatnie położyłem szkraba na łóżku. Ucałowałem ją w czoło, a sam udałem się na dół posprzątać trochę. Wróciłem na górę, odświeżyłem się po podróży i wskoczyłem pod pościel, wtulając się w mojego najdroższego skarbka. 


* Oczami Sophie * 
Otworzyłam oczy i na dzień dobry ujrzałam śpiącą twarz Bambusa. Cmoknęłam go w nos i wygramoliłam się z łóżka. Poszłam w kierunku szafy, z której wyciągnęłam leginsy, które ostatnio tutaj zostawiłam i dużą, czarną bluzę mojego Mudżyna. Poszłam do łazienki, gdzie wzięłam prysznic i przebrałam się w świeże ciuchy. Kiedy opuściłam toaletę, Zayn nadal spał. Postanowiłam go nie budzić i zeszłam na dół, gdzie z nudów przygotowałam ogromny stos tostów. Układając kanapki na talerzu, układałam sobie plan dnia na dziś. W stajni miałam stawić się o drugiej, rozgrzać konia i na parkur. Szkoda, że Bill nie poinformował mnie o tym wcześniej.. Ale po nim można się spodziewać wszystkiego. Na szczęście w domu miałam frak, sztylpy i sztyblety, więc o obiór nie musiałam się martwić tak samo jak o sprzęt Moonshine'a. Najbardziej jednak obawiałam się tego, jak zachowa się po tak długim czasie.. Na dodatek to jego pierwsze zawody.
Obawy przerwało mi walenie o schody i szarańcza, która wpadła do kuchni. Wszyscy przebiegli obok mnie witając się cmoknięciem w policzek, nie licząc Zayn'a, który obdarował mnie francuskim pocałunkiem. Wszyscy ochoczo zjedli śniadanie. Coraz bardziej się denerwowałam dzisiejszymi zawodami. Poczułam silne dłonie na mojej talii i ciepły oddech na szyi. Odwróciłam się i zatopiłam w miękkich wargach Malika.
- Skarbie, jesteś najlepsza. Dasz sobie radę. - wtuliłam się w niego i napawałam zapachem nieziemskich perfum.


                           

***
Kolejny :) Heheszki^^
btw. Sznurówka, mogę tylko powiedzieć, że do epilogu jeszcze far far away :D
:*

8 komentarzy:

  1. A no to dobrze. :D Im dłużej będziesz pisać tym lepiej. :d .
    "Bambus" - Leje z tego. Hahahaha. :D . Piosenka też taka.. Oryginalna.? xd . Tak. To chyba dobre określenie. :d . Skąd ją wytrzasnęłaś.?! ;p . Albo ta scenka z "Gangnam Style" xd . I tekst Malika "Nie martw się skarbie, rozmasujemy" . Padam . !
    Czekam na następny. :d

    Pozdraawiam.! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o piosenkę to jest ona Michael'a Buble. Kocham gościa ♥

      Dziękuję :*

      Usuń
  2. Chciałabym cię serdecznie zaprosić do czytania i komentowania mojego nowego bloga http://no-se-que-tengo-no-se-quien-soy.blogspot.com/ Nie prowadzę go sama. Co prawda pojawili się dopiero bohaterowie, ale już dziś mamy zamiar umieścić prolog. Serdecznie zapraszam, gdyż zależy nam na odwiedzinach i komentarzach. W końcu miło jest wiedzieć, że ktoś czyta nasze wypociny :) Mamy nadzieję, że wpadniesz i zostawisz po sobie jakiś ślad.
    Przepraszam za spam.

    OdpowiedzUsuń